post-thumb

Kim właściwie jest to całe JA, które mamy kochać, szanować i jego głosem się kierować? I dlaczego zrobienie tego stanowi tak wielkie wyzwanie? Większość ludzi dostrzega jedynie chwilowe przebłyski własnego JA. Wewnętrzna dyskusja ustaje, gdy na przykład „zatracisz się” podczas tańca, podziwiania zachodu słońca, czy kreatywnych czynności. A może wówczas, gdy uprawiasz sporty wyczynowe wymagające pełnej koncentracji na tu i teraz. Być może udało Ci się przez chwilę doświadczyć pełni szczęścia czy wewnętrznego spokoju w chwili zadumy, z kubkiem herbaty na bujanym fotelu obserwując niewinną zabawę dziecka. Możliwe, że uznałeś to uczucie za odchylenie od normy, jaką stanowi hałaśliwy potok świadomości. Jestem raczej szumiącym zakłóceniem czy leżącym na dnie spokojem? A co jeśli ten stan radości i spokoju to Twoje wewnętrzne JA? Co jeśli w tym wewnętrznym JA nie tylko dobrze się czujesz, ale też przejawiasz naturalnie takie cechy jak serdeczność, współczucie, poczucie więzi z ludźmi w Twoim otoczeniu. Co wtedy? Czy Twoje życie wyglądałoby inaczej. Hmm – to prawda. Tak, możesz zmienić swój wewnętrzny głos tak, by wspierał zamiast krytykować. Możesz wzmocnić swoje poczucie własnej wartości. Możesz wyregulować zakłócenia we własnym umyśle tak, by wprowadzić do życie więcej światła, pewności siebie, zrozumienia, zaufania i pomysłowości. Co więcej, są na to sposoby. Pierwsze kroki polegają na skoncentrowaniu się na własnym wnętrzu. Co to właściwie znaczy? Zwrócenie uwagi w kierunku myśli, odczuć, marzeń – Twoich wewnętrznych doświadczeń. Dla większości z nas to niemałe wyzwanie, ponieważ kultura, w której żyjemy, nauczyła nas patrzeć na świat zewnętrzny w taki sposób, że stale poszukujemy zagrożenia lub przyjemności. Inny powód, dla którego wielu z nas nie wkracza w świat wewnętrzny to obawa tego, co tam spotkamy. Wspomnienia, uczucia, które mogłyby przytłoczyć. Dlatego organizujemy sobie życie tak, by uniknąć uaktywnienia bolesnych wspomnień. Dbamy o wszystko wokół, ciężko pracujemy lub odpuszczamy za dużo, kontrolujemy bliskość i dystans. A gdy któryś „wygnaniec”, gdy przez chwilę nie patrzymy, wybija się na powierzchnię, organizuje wewnętrzny zamach stanu. Wówczas często wzmacniamy kontrolę i czujemy się wyczerpani. A co gdyby spróbować inaczej? Nauczyć się komunikować z własnym obawami, przez co podobne sytuacje stałyby się wyzwaniami, a nie drogą przez mękę? A co jeśli, jak pisał Rainer Maria Rilke „(…) wszystkie smoki w naszym życiu są księżniczkami, które tylko czekają, by ujrzeć nasze piękno i śmiałość. Może wszystko, co straszne, jest w głębi bezbronne i oczekuje od nas pomocy”. Pamiętaj, że jesteś czymś znacznie więcej, aniżeli to, co przez całe życie wbijano Ci do głowy! Daj sobie zatem czas i pozwól na wniesienie przywództwa własnego JA do codziennego życia, żebyś mógł więcej czasu spędzać w stanie spokoju oraz radości i z tego miejsca nawiązywać kontakt z innymi ludźmi.

You must be logged in to post a comment.